sobota, 2 lipca 2011

"Eksperci"

W Argentynie właśnie rozpoczął się turniej Copa America. W pierwszym spotkaniu, Argentyńczycy zaledwie zremisowali 1:1 z Boliwią. Szerzej można o tym wszystkim poczytać w specjalnym dziale portalu Ekstraklasa.net (zapis mojej relacji na żywo, moje krótkie podsumowanie + zdjęcia, szersza relacja Daniela Kawczyńskiego). Na blogu chciałbym jednak poruszyć pewien szczegół, który zirytował mnie, gdy oglądałem transmisję meczu otwarcia w TVP Sport.

Roberto Silvera rozpoczyna
mecz otwarcia CA. fot. YouTube
Mecz komentowali panowie Maciej Iwański i Tomasz Wołek. Ten drugi, jako dziennikarz sportowy, cieszy się opinią eksperta ds. piłki południowoamerykańskiej. Jakże więc zdziwiło mnie, gdy obaj panowie byli strasznie zdziwieni sposobem, w jaki urugwajski sędzia Roberto Silvera, wyznacza miejsce z którego ma być wykonywany rzut wolny i gdzie ma stać mur. Przecież nie jest tajemnicą, że już od jakiegoś czasu to standard na boiskach Ameryki Południowej, że stosuje się do tego specjalnego spray'u. Czyżby red. Wołkowi nie przyszło w ostatnich latach oglądać żadnego meczu choćby ligi brazylijskiej? Przecież jest podobno ekspertem w tej dziedzinie...

Nieładnie tak oszukiwać widzów. Szkoda, że Copa America musimy oglądać w TVP Sport, a nie np. w Sportklubie (który jest już zresztą szerzej dostępny, niż kanał telewizji publicznej!). Młodszy brat kolosa z Woronicza, na pewno opatrzyłby turniej lepszą oprawą (w nocy w TVP nie było nawet studia... ale może i to w ich przypadku nawet lepiej) i prawdziwie eksperckim, pełnym pasji komentarzem pana Bartka Rabija. 

W południowoamerykańskim sędziowaniu (i w ogóle futbolu) jest jeszcze parę smaczków. Z niecierpliwością czekam, co jeszcze zadziwi komentatorów i "ekspertów" TVP. ;)

ATANAZY WOJDAK

piątek, 17 czerwca 2011

Wierzę w Klicha!

vfl-wolfsburg.de
Czas bym wypowiedział się na temat transferu Mateusza Klicha do Wolfsburga, póki to jeszcze w miarę świeży news. Wypadałoby, bo akurat mam jakieś zdanie na ten temat. Jakie ono jest - sugeruje już trochę tytuł tego posta. Na wstępie wypadałoby powiedzieć, że chyba byłem nim mniej zaskoczony, niż większość kibiców.

Ale zacznę od czegoś innego. Zasadniczo - nie lubię przewidywać. A już na pewno nie lubię się zakładać. Nie biorę, zatem, udziału w zakładach bukmacherskich. Próbowałem kilka razy - raz nawet sporo wygrałem, ale mi się nie podobało i już. Dla mnie, w futbolu, trochę magii zawartej jest właśnie w tym, że nie wiem co się stanie. Nie chcę się o to zakładać, bo po prostu nie wiem. Oczywiście - chodzi o ryzyko. Ale mnie to po prostu nie bawi. Równie dobrze mogę sobie przejechać stówą przez skrzyżowanie ze znakiem "ustąp pierwszeństwa" i też będę miał ryzyko. ;)

Tak samo więc, jak nie obstawiam wyników meczów, tak i też nie przewiduję jak potoczą się kariery poszczególnych piłkarzy po transferach. Tym razem zrobię jednak wyjątek i zapowiem, że moim zdaniem Mateuszowi Klichowi się w Wolfsburgu... powiedzie. Co to znaczy? Może nawet będzie siedział na początku na ławce - to wręcz pewne. Ale na pewno osiągnie z pobytu w takim klubie korzyść. No bo czego mógłby się jeszcze w Cracovii nauczyć? Jeszcze by go tam w końcu popsuli. Niemcy, za to, w każdym działaniu mają jakiś cel. Na pewno nie kupują 21-letniego zawodnika, żeby go... popsuć.

Wszystko zależy więc od Mateusza. Trochę podstaw do tego, że sam się popsuje jest... Na początku roku na Weszło ukazał się tekst Andrzeja Iwana, w którym Pan Andrzej apelował do zawodnika o zaangażowanie. Gdzieś tam było słychać, że Mateusz ma opinię lenia. Przypominam, ze taką samą opinię miał Radosław Majewski, a mimo to w Anglii szybko stał się szanowanym zawodnikiem. (No, może teraz trochę przycichł, ale po jego pierwszej rundzie, przecierałem oczy ze zdumienia.) Zmierzam więc do tego, że lenistwa... da się oduczyć. A też nie wiem do końca czy Mateusz aż takim leniem znowu jest.

Muszę przyznać - cały mecz w jego wykonaniu widziałem... chyba tylko raz (w końcu w Canal+ nie pokazywali za dużo Cracovii...). Ale przynajmniej na prawdę na żywo - ze stadionu, gdy Cracovia grała z Polonią Bytom. To ma kolosalne znaczenie, bo że komuś raz podanie wyszło, czy rzut wolny, to w skrótach można często zobaczyć. Cały mecz to coś innego. Rzadko jest tak, że gołym okiem od razu widzę, że oto gra dobry piłkarz, a z Mateuszem tak miałem. Świetnie się poruszał, zagrywał kluczowe piłki. Parę razy ręce składały mi się do braw, a na meczach polskiej ekstraklasy to na prawdę rzadkość.

Wcześniej już zdążyłem nabrać sympatii do Mateusza, czytając z nim wywiad na Weszło. Jeszcze parę miesięcy temu wciąż zastrzegał, że jest dopiero kandydatem na piłkarza. W taki oto sposób budował sobie u mnie pozytywny wizerunek - chłopaka z głową na karku. Od tamtej pory miał miejsce tylko jeden zgrzyt. Trochę mnie zniesmaczyło jego zachowanie w meczu z Widzewem, kiedy po otrzymaniu czerwonej kartki, przepędzał kamerzystę, ale można powiedzieć, że przestałem go lubić tylko na jeden dzień. Szybko zrozumiałem, że kierowały nim emocje. Gorzej tamtego dnia zachował się trener Szatałow - jemu to akurat totalnie nie wypadało. (Od razu mówię, że na niego jednak też się śmiertelnie nie obraziłem - wynik końcowy go w moich oczach uratował.)

Gdy pojawiła się lista powołanych na mecze z Argentyną, większość psioczyła na debiutanta Klicha. (Tak samo jak po transferze wszyscy byli w szoku, o czym wspominałem na wstępie - to wynika po prostu z... nieśledzenia ligi przez ogół społeczeństwa...) Ja się z jego obecności w kadrze ucieszyłem. Ale nie aż tak znowu pełną parą... Jakbym miał naturę hazardzisty, znając rozumowanie Franciszka Smudy, gotów byłbym się założyć przed debiutem Klicha w reprezentacji, że nie będzie on trwał dłużej niż 5 minut. I pewnie teraz miałbym jakąś satysfakcję... Szkoda tylko, że Mateuszowi nie dano pograć z "Argentyną" chociaż pół godziny...

Ale teraz w reprezentacji będzie grał więcej. Na pewno będzie w kadrze na Euro 2012. I będzie grał. Ba! Będzie grał dobrze! Ale kij tam z mistrzostwami - to dopiero za rok. Andrzej Twarowski z Canal+ po transferze Roberta Lewandowskiego typował, że ten zdoła zdobyć w Bundeslidze 10 goli. Ostatecznie było ich 8, więc i tak nieźle. No to ja zakładam się, że w sezonie 2010/11 Bundesligi, Mateusz Klich rozegra 10 dobrych meczów. Niech wyznacznikiem będę noty "Kickera" i w mniejszym stopniu też moje własne zdanie. (Przypominam, że krótkie występy z ławki nie są oceniane, więc co jak co, ale typ jest dość ryzykowny. Ale wierzę, że to możliwe.)

No to przynajmniej czekam na nowy sezon z jakąś perspektywą. W sumie ciekawie tak się o coś założyć. I to jeszcze publicznie, pod nazwiskiem.

ATANAZY WOJDAK

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Mann i Materna - reklamy Kredyt Banku

Na pewno większość z was widziała reklamy Kredyt Banku z Wojciechem Mannem i Krzysztofem Materną w roli głównej. Niestety, mimo że chciałbym, żebym było inaczej - te reklamy są smutne. Smutne, bo sztuczne. Jak to się mówi  - "zniszczenie własnego pomnika" i te sprawy. Ale! Warto obejrzeć ten making of, żeby zobaczyć jak ok. 0:36 pan Wojciech niszczy łysego mądralę. Pouczać mistrzów - samobójstwo. 


A w tych reklamach właśnie brakuje tego spontana, tej wolnej ręki. W "Za chwilę dalszy ciąg programu" nie było stu powtórzeń, tylko właśnie śmiejący się Materna i Mann, mówiący i akcentujący tak, jak chce... 

Reklama zawsze pozostanie reklamą. Mimo to, warto by twórcy tej konkretnej, zrozumieli, że negatywne głosy pojawiają się nie dlatego, że "to reklama i reklamy tak mają", tylko dlatego, że to po prostu słaba reklama. Zniszczono fundamenty, za które ceniono głównych jej aktorów. I ten making of - umieszczony zresztą na oficjalnym kanale Kredyt Banku - pokazuje to.

Mam nadzieję, że te reklamy polecą jeszcze trochę i szybko o nich zapomnimy.

ATANAZY WOJDAK