czwartek, 24 sierpnia 2017

Ustępowanie miejsca starszym (1997-obecnie). Recenzja

Ustępowanie miejsca starszym jest to czynność polegająca na poświęceniu swojego miejsca siedzącego w środku komunikacji miejskiej, na rzecz osoby zaawansowanej wiekowo.

Nie jestem w stanie wskazać dokładnej daty rozpoczęcia świadczenia przeze mnie tej usługi. Przyjąłem więc zań rok rozpoczęcia swojej edukacji, gdyż często takie wzorce są nam wykładne właśnie w tym okresie życia.

Odstąpienie swojego siedziska może dostarczać zarówno wrażeń pozytywnych, jak i negatywnych. Te pierwsze są oczywiste, gdy np. schorowana staruszka nam serdecznie dziękuje. Co innego gdy propozycja wymiany pozycji spotyka się z odmową. 


W 2014 roku aktor Keanu Reeves
dał się poznać jako jeden z wykonujących
ustępowanie miejsca w nowojorskim metrze
Takie sytuacje będą się zdarzały, a jako tłumaczenie spotkamy się z „ja tylko dwa przystanki”, bądź „nie jestem jeszcze taka stara, hehe”. 

Moja opinia? Darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby. Dostajesz miejsce? Zajmij je i podziękuj.

Najgorsze co może się wydarzyć to gdy życzliwy młodzieniec ustępuje miejsca, a osoba potencjalny odbiorca nieprzyjmuje swoistego „prezentu”. Wtedy spotykamy się z niezręczną sytuacją, w której siedzenie pozostaje niezajęte przez kilka przystanków, dopóki nie wsiądzie nowy pasażer, nieświadomy ledwie co zaistaniałego zgrzytu.

Drugim niezręcznym przypadkiem jest sytuacja gdy jedziemy z osobą towarzyszącą, a do pojazdu wsiada potencjalny obiekt naszej ogłady. Pojawia się pytanie czy należy zachować należytą rycerskość i ustąpić miejsca potrzebującej osobie, skazując jednocześnie naszego współpasażera na jej towarzystwo? Jest to nielada problem dlatego uważam, że standardem powinno być konsultowanie tego typu sytuacji przed wspólną podróżą.

Podsumowując, ustępowanie starszym miejsca jest zaawansowaną procedurą naszej cywilizacji.  Zdumiewa mnie nieco, że  Unia Europejska jeszcze nie uregulowała tej kwestii. Chyba, że o czymś nie wiem?

OCENA: 2/5

ATANAZY WOJDAK

PS. Są jeszcze kobiety w ciąży, ale to jest temat na osobny tekst.

środa, 23 sierpnia 2017

Arbuz (2017). Recenzja

Arbuz jest to owoc o dużych rozmiarach, elipsoidalnym kształcie i gładkiej powierzchni, koloru zielonego.

W ostatnim czasie miałem przyjemność po raz pierwszy w swoim dorosłym życiu dokonać samodzielnego zakupu tego produktu. Transport piechotą z dyskontu był nielada wyzwaniem.* 

Arbuza można spożywać na kilka sposobów. Ja swojego przekroiłem na pół i spożywam już drugi dzień. Nie wiem jak długo wytrzyma, gdyż nie podano daty ważności. 

W smaku jest słodki, ale nie do końca. Bardzo mokry, generalnie sama woda. Przy dłuższej sesji z arbuzem, często trzeba wychodzić do toalety. Nie polecam byłym piwoszom – abstynentom. Możliwe flashbacki.

Po wyjęciu go z lodówki, zimnej jak Twoja była dziewczyna, spożywanie arbuza przypomina jedzenie lodów. Jedyną róznicą jest całkowity brak świetnej zabawy związanej z ich jedzeniem.

Tak samo jak daty ważności, nie podano również informacji o wartościach odżywczych. Mogę więc jedynie zgadywać, że gargantuiczne wymiary owoca są spowodowane jego niewielką zawartością cukru, a więc najtańszego źródła energii, dostarczającego najszybciej energię do mózgu poprzez krew. 

Czy zdecydowałbym się na zakup ponownie? Prawdopodobnie nie, chyba że wyposażony w odpowiedni środek transportu. Po aktualizacji softu może się do czegoś nada.

OCENA : 2/5

ATANAZY WOJDAK

* w ogóle wegetariańskie zakupy strasznie dużo ważą. Nie żebym był wegetarianinem. Kolega opowiadał.

poniedziałek, 19 marca 2012

Wymyśliłem ŚKUP

Tak sobie właśnie rozkminiałem, zupełnie przypadkowo, o podróżowaniu autobusami i tramwajami KZK GOP. O tym jak niewygodne jest kupowanie biletów jednorazowych, i jak niekoniecznie każdemu opłaca się kupowanie biletów miesięcznych. Ja właśnie należę do tych osób. Nie jestem w stanie określić czy rzeczywiście będę jeździł w danym miesiącu aż tyle, by nie było mi potem żal wyłożonych z góry pieniędzy.

Wracam sobie np. ze spaceru po chorzowskim parku. Wsiadam do tramwaju nr 19, chcąc wrócić do domu. Próbuję kupić bilet u kierowcy, no bo przecież wcześniej nie mogłem - sobota była, wszystko zamknięte. Kierowca biletu nie ma. No i dupa. Co mam zrobić? Wysiadam na następnym przystanku, miałem szczęście, że akurat podjechał odpowiadający mi autobus, w którym bilety były.

Ale tak czy inaczej, musiałem odliczać drobne, wkurzać kierowcę i współpasażerów...

Innym razem chciałem sobie podjechać dwa przystanki na dworzec. Trzymam w ręku odliczone 1,40, święcie przekonany, że na przystanku jest zarówno kiosk, jak i automat na bilety. Pudło! Przez kilka miesięcy, jak tam nie byłem, zarówno kiosk zwinął manatki, jak i automat zniknął!

Kierowca w autobusie sprzedaje bilety po 2,10... Po szybkiej kalkulacji stwierdzam, że mi się nie opłaca. Co się dzieje? Na następnym przystanku wsiada dwóch kontrolerów.* Cyk, pyk, 140 złotych w dupę.**

Wymyśliłem więc rewolucyjne rozwiązanie. Coś, co nazwałbym "kartą pasażera". Wchodzisz, wkładasz gdzieś i pobiera ci z niej te 2, czy tam 4 złote. Oczywiście po wcześniejszym jej doładowaniu. Super, nie? Już chciałem wysłać maila do KZK GOP z pomysłem, chociaż zastanawiałem się czy ktoś tego nie wymyślił przede mną, bo zadziwiająco łatwo mi to przyszło.

I owszem! Projekt umożliwiający to, i wiele więcej, już jest! Zajrzałem jednak na jego oficjalną stronę (kartaskup.pl) i krew mnie zalała. Jego realizacja ciągnie się już 9 lat!

W mojej głowie na realizację dawałem sobie kilka miesięcy. Ale ja się nie znam... No bo przecież przetargi, projekty, wykonawcy, sranie w banie! Kurwa mać!

ATANAZY WOJDAK

* - Co ciekawe, jeden z nich, na samym początku, zanim się wylegitymował... sam skasował bilet. To chyba taki element maskarady.
** - Dobra, dobra. I tak nie zapłaciłem.