niedziela, 12 czerwca 2011

Mistrzostwa Europy do lat 21... nie dla polskiego widza! Chyba, że...

Wczoraj rozpoczął się finałowy turniej piłkarskich mistrzostw Europy do lat 21. Sam dopiero wczoraj się o tym dowiedziałem! Dlaczego? Żaden polski sportowy nadawca telewizyjny (a naliczyłem ich chyba z 7) nie zadbał o zakup praw do tego turnieju! Wszyscy zgodnie uznali, że nie warto? A może po prostu się zagapili?

Ciężko w to uwierzyć, bo kadry drużyn wyglądają na prawdę zachęcająco. Szczególnie Hiszpanii i Anglii. Te dwie drużyny zmierzą się już DZIŚ O 20.45. Nie wybaczyłbym sobie, odpuszczając takie spotkanie (szczególnie będąc teraz bombardowanym na RSS-ie zapowiedziami z brytyjskich mediów. BBCGuardianDaily MailGoal.com - to takie pierwsze z brzegu). Dla tych, którzy czują się tak jak ja - spieszę z pomocą.

Można oglądać streamy w internecie, ale faktem jest, że często zanim znajdzie się satysfakcjonującego streama, upływa pół meczu i człowiekowi się odechciewa. Znalazłem jednak stronę http://magictv.co/, która dotąd nigdy mnie nie zawiodła. Steamy mają bardzo wysoką jakość i nie przycinają mi się. W dodatku są po angielsku, a więc nie trzeba się denerwować na jakiś arabski, czy chiński komentarz, tylko słuchać ekspertów Sky Sports! Tam właśnie oglądałem niedawno pożegnalny mecz Gary'ego Neville'a i tam będę zapewne oglądać spotkania młodzieżowych ME.

Aby oglądać transmisje na http://magictv.co/ należy poczynić następujące kroki:
  1. Pobrać najnowszą wersję Veetle: http://veetle.com/index.php/download/instructions/player/autoStart
  2. Wejść na http://magictv.co/ i z menu na górze wybrać zakładkę "Schedule"
  3. Zapoznać się z bogatym programem transmisji (UWAGA! PODANY JEST CZAS BRYTYJSKI - należy dodać 1 godzinę)
  4. Kliknąć na odpowiedni kanał w menu na górze i oglądać.
  5. ??????????
  6. PROFIT!

Jakość streamów jest na praktycznie telewizyjna! Mam nadzieję, że wszystko będzie działać dobrze. Życzę nieprzycinających się transmisji i wielu emocji. ;)

ATANAZY WOJDAK


EDIT: No, ja tu się rozpisuje, a okazuje się, że mecze ME do lat 21 można oglądać... na oficjalnej stronie UEFA!
Oto link: http://video.uefa.com/Video/Live/Competitions/Under21/Country=PL/MatchList.html

środa, 8 czerwca 2011

Polisz Inglisz

Wiecie co mnie irytuje? Angielskie słowa. Lubię język angielski, ale denerwują mnie angielskie słowa... w polskich zdaniach! Przykład? Świeży (Jezu, dziękuję. Staję w obronie j. polskiego, a tu taki byk! Późno było ja to pisałem ;)), bo dzisiejszy. Koleżanka pracuje w jakimś (bo w tym momencie jeszcze nie do końca wiedziałem co to) "InSilesia". Pytam się więc co to właściwie jest. Wiedziałem, że chyba portal, ale zastanawiam się na co ukierunkowany, czy ktoś go w ogóle czyta itd.. Odpowiedzi nie dostałem dostatecznie szybko, więc sam wpisałem rzeczoną frazę w Google. Już po chwili wszystko wiedziałem.

Portal InSilesia.pl to...






Uwaga...






"Pierwszy śląski... 






...NEWSWIRE"!!!

Brawo! Mamy pierwszy NEWSWIRE na śląsku! Pal licho, że ok. 90% mieszkańców śląska NIE WIE CO TO JEST! Nie ma polskich słów? Już nie chodzi o to, że te słowa brzmią w polskich zdaniach nienaturalnie. Ludzie nie znają angielskiego! Widzę to. Po prostu nie. Kiedyś myślałem, że raczej tak, ale jednak nie. Po co więc silić się na coś takiego? Nie byłoby fajnie ponazywać nowoczesne rzeczy po swojemu?

Tak samo jest z (jakże modnym teraz i rozwijającym się) PR. Już nie mówię, że samo używanie skrótu w bezczelnej wymowie "pijar" mnie denerwuje. Dlaczego w ogóle "public relations"? Przecież tak ładnie brzmi "stosunki międzyludzkie", "kontakty międzyludzkie".

A teraz hit! Kilka dni temu w rozmowie z tą samą koleżanką dowiedziałem się, że jest coś takiego jak... uwaga, zapnijcie pasy...







SUPERWIZOR...

Gratuluję, jeśli ktoś potrafi używać takiego słowa z poważną miną. Słowniki podają kilka tłumaczeń angielskiego "supervisor". Na pewno znalazłoby się coś odpowiedniego, zamiast używać słowa, które mi na myśl przynosi co najwyżej... bardzo dobry odbiornik telewizyjny. Apeluję o zmianę trendów, zanim przekroczymy (jeszcze bardziej) granicę absurdu.

Francuzi idą w tę stronę. Ich język to chyba jedyny, w którym komputer to nie coś podobnego do "komputer" właśnie, ale "l'ordinateur" (jedna z niewielu rzeczy, którą zapamiętałem z lekcji francuskiego z gimnazjum). Tam jest tak z wieloma rzeczami - ostatnio czytałem, że nawet "e-mail" jest zakazany, a teraz w mediach nie będzie można podawać nazw Twitter i Facebook, między innymi dlatego, że też są anglojęzyczne. Może to trochę paranoja, ale warto czasem przejrzeć na oczy i popatrzeć na coś z drugiej strony. Robimy z siebie głupków. Trudno, zdarza się. Ale jeśli przy tym wydaje się nam, że jesteśmy nie wiadomo jak rozwinięci, to już się zaczyna robić żenujące.

Szczerze - pewnie kiedyś bym nie pomyślał, że takie coś napiszę. Jeszcze nie dawno, chyba uważałem zupełnie inaczej. Teraz jednak jakoś dojrzałem i dostrzegłem, że angielski to angielski, a polski to polski i należy to rozdzielić.

ATANAZY WOJDAK

wtorek, 7 czerwca 2011

Dudek wyparuje?

Wczoraj Jerzy Dudek spotkał się w Warszawie z przedstawicielami mediów. W związku z tym, oczywiście dziś w KAŻDEJ polskiej gazecie mamy wywiad z polskim bramkarzem. W dodatku wszystkich ich treść była, w gruncie rzeczy, taka sama. Aż się zastanawiam czy to nie była przypadkiem jedna konferencja prasowa i po prostu każdy ją na swój sposób spisał.

W każdym razie, szczególnie rzucił mi się w oczy jeden nagłowek z popularnej darmówki "Metro":



Czaicie? Nie chodzi tylko o to, gdzie będzie grał... On nie wie czy W OGÓLE BĘDZIE! Wytłumaczyć jaśniej? Dudek nie wie czy w ogóle BĘDZIE... ISTNIAŁ! Prosta wypowiedź, a w moich oczach wyjawiła się jako dylemat i niepewność polskiego bramarza, co do dalszej egzystencji wśród nas. Aż chciałoby się zacytować "być, albo nie być". Czy Jerzy Dudek W OGÓLE BĘDZIE (istniał)!? Zostanie z nami, czy też wyparuje? Przekonamy się w najbliższych tygodniach.

Czy tylko ja tak to widzę? Hm, dzisiaj pani dr Lakomy stwierdziła, że mam zrytą psychikę (coś w tym stylu...). Chyba coś w tym jest...

***

Skończył mi się dezodorant. Zmusiło mnie to by wybrać sie do Rossmanna (czasem trzeba też swoich "pen pals" odwiedzić ;)). Brak dezodorantu o tej porze roku to prawdziwe samobójstwo. Przy okazji chciałem kupić też krem (nie jestem gejem, ale muszę używać, bo mam suchą skórę) i szampon (gdyż mam teraz krótkie włosy i mój dotychczasowy nie byłby już odpowiedni). Stanąłem więc przed stoiskiem z szamponami męskimi i dostrzegłem poniższą butelkę i już nie miałem się co zastanawiać:


FUCK YES! Byłem w sklepie sam, ale nie mogłem się powstrzymać, żeby z tego nie spulać. Kupiłem, bo po prostu jego specyfikacje najbardziej mi pasowały. Mimo to, fajnie że epicka nazwa nada chwilom spędzonym na myciu włosów, ponadprzeciętnego znaczenia.

ATANAZY WOJDAK